Dziewczyny z Poznań Motor Show 2014

W ten weekend (27-30 marca) w Poznaniu odbywają się największe targi motoryzacyjne w Polsce. Oprócz wspaniałych samochodów egzotycznych marek, takich jak Rolls-Royce, Bentley, Ferrari czy Maserati, widzowie mogą rzucić okiem także na atrakcyjne hostessy, których na Motor Show zabraknąć nie mogło.

DSC_7151

Inauguracja Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski w Arłamowie

 W miniony weekend (6-8.03) na bieszczadzkich drogach rozegrał się pierwszy Rajd Arłamów, który stanowił inaugurację Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski w 2014 roku. Pod nieobecność czterokrotnego Mistrza Polski Kajetana Kajetanowicza, o zwycięstwo do samego końca wałczyło kilka załóg, a ostatecznie zwyciężył Grzegorz Grzyb w Skodzie Fabii S2000.

DSC_3837

Trasy Rajdu Arłamów przypominały bardziej te z Walli niz ze Szwecji, a właśnie takie zimowe warunki planowali organizatorzy na początek marca – niestety taki mamy klimat, więc kierowcom przyszło się ścigać na bardzo mokrym asfalcie w wielu miejscach pokrytym grubą warstwą błota i kamieni naniesionych podczas głębokich cięć zakrętów. Bardzo kręte i wąskie trasy w połączeniu z takimi warunkami pozwoliły stworzyć ciekawy i wymagający rajd, a takich w kalendarzu RSMP bardzo potrzeba.

Po absencji wieloletniego mistrza, Kajetana Kajetanowicza wiadomym było, ze wraz z nowym rajdem oraz nowymi samochodzmi poznamy takze nowego Mistrza Polski. Pretendetów było kilku, ale pierwszy rajd wygrał Grzegorz Grzyb pilotowany przez Daniela Siatkowskiego, który nie planuje jednak regularnych startów w tym sezonie RSMP, ale skupia się na obronie tytułu Mistrza Słowacji. Grzyb w Fabii S2000 wyprzedził drugiego Łukasza Habaja i Piotra Wosia o 7,3 sekundy (Mitsubishi Lancer IX R4), a Wojciech Chuchała i Sebastian Rozwadowski (Ford Fiesta R5) ostatecznie zajęli trzecią lokatę ze stratą 0,3 sekundy do drugiego miejsca.

Tuz za podium uplasował się Maciej Oleksowicz z Michałem Kuśnierzem (Ford Fiesta R5), za nim Tomasz Kuchar z Danielem Dymurskim (Peugeot 207 S2000) i debiutujący w aucie czteronapędowym Tomasz Kasperczyk (Ford Fiesta R5). Siódme miejsce zajął debiutujący na asfalcie Litwin Dominykaas Butvillas, startujący w barwach Subaru Poland (Subaru Impreza R4).

Podczas 1. Rajdu Arłamów czołówka pędziła łeb w łeb, a kierowcy korzystający z najnowszych technologicznie Fiest R5 wcale nie zdominowali zawodów. Oczywiście nowego auta trzeba się nauczyć, lecz Łukasz Habaj czy Dominykaas Butvillas powinni dotrzymywać tempa „bogatszym” rywalom podczas kolejnych rund RSMP. Czołówki nie dogonił Maciej Rzeźnik w Fieście R5, ponieważ na pierwszym odcinku urwał koło i korzystał z systemu Rally 2 – wicemistrz Polski jest jednak nadal głównym faworytem do zdobycia Mistrzostwa Polski. Warto docenić także sam Rajd Arłamów. Dobrze zorganizowany i umiejscowiony w pięknej okolicy rajd stanowić może jeden ze stałych punktów na rajdowej mapie Polski – organizatorzy muszą jednak odcinki specjalne umiejscowić bliżej bazy rajdu, czyli serca Bieszczad oraz zmienić termin, aby dać kierowcom czas na skompletowanie budżetu na nowy sezon i podziwiać rywalizację nie 24, lecz 40 lub więcej załóg w RSMP.

Kolejny rajd już na początku kwietnia, a będzie to dobrze znany Rajd Świdnicki KRAUSE.

 

Latający Finowie i Kubica w rowie, czyli Rajd Szwecji.

Rajd Szwecji to takie zawody, w których ścigają się najlepsi kierowcy świata, a i tak zawsze wygrywają Skandynawowie – zwyciężyli oni w 14 z poprzednich 16 edycji. W tegorocznym rajdzie, drugiej rundzie Rajdowych Mistrzostw Świata wygrał Jarii-Matti Latvala, a najdłuższy skok na „hopie Colina McRae” oddał inny Fin, Juho Hanninen. Kubica otrzymał ciężką, lekcję jazdy rajdowej w trudnych warunkach i mocno naraził się kierowcy Citroena.

1779739_680258458697960_240506603_n

Trzeci triumf w Rajdzie Szwecji, drugi za sterami Volkswagena Polo R WRC 

Załoga Latvala/Antilla zwyciężyła w Szwecji wyprzedzając kolegę z zespołu VW Andreasa Mikkelsena o 53,6 sekundy oraz trzeciego Matsa Ostberga o 59,5 sekundy. Mistrz Świata Sebastien Ogier z powodu kraksy w pierwszym dniu rajdu, zakończył rywalizację na szóstej pozycji.

Fiński kierowca dobrze wspomina szwedzkie OS-y, ponieważ to tutaj w 2008 roku wygrał swój pierwszy rajd w WRC – obecnie ma w dorobku już trzy trofea za ukończenie lodowej rywalizacji na najwyższym stopniu podium.

Jari-Matti Latvalla od początku swojej przygody z niemieckim zespołem rajdowym, jeździł w cieniu obecnego Mistrza Świata, Sebastiena Ogiera, lecz od teraz to Fin jest liderem klasyfikacji generalnej WRC i wyprzedza Francuza o 35 punktów.

Andreas Mikkelsen dwukrotnie przewodził stawce kierowców podczas Rajdu Szwecji (wygrał także super OS na specjalnie utworzonym torze), jednak w ostatnim dniu nie zaryzykował ataku na lidera i bezpiecznie dowiózł świetne drugie miejsce – jest to pierwsze podium w WRC w karierze młodego Norwega.

1016237_10151973054377057_1321066764_n

Trzeci podczas szutrowo-lodowego rajdu rozgrywanego w Szwecji (kilka odcinków specjalnych ulokowano na teranie Norwegi) był kierowca jadący Citroenem DS3 WRC Mats Ostberg, który rajdowego rzemiosła uczył się właśnie na śniegu i jazda, jak sam przyznał sprawiała mu wiele frajdy – stąd też świetny rezultat i miejsce na podium. Ostberg nie będzie dobrze wspominał Roberta Kubicy, który dwukrotnie przyprawił go o szybsze bicie serca na śliskich odcinkach specjalnych…

Mocny Volkswagen, pechowy M-Sport i Hyundai na bogato

Pierwsze miejsce Ogiera podczas Rajdu Monte Carlo oraz pierwsze dwie lokaty Volkswagena w Rajdzie Szwecji – taki początek sezonu daje wiele do myślenia. Volkswagen Polo R WRC, pomimo że to młoda konstrukcja, jest zabójczą bronią w rekach doświadczonych kierowców niemieckiego teamu, którzy już od początku sezonu pewnie zmierzają po obronę mistrzowskiego tytułu wśród konstruktorów – team VW prowadzi, mając na koncie 72 punkty (drugi Citroen posiada obecnie 56 punktów)

Pierwsze podium w tym sezonie dla kierowcy DS3 WRC, lecz gorszy rezultat niż w Monte Carlo – nie jest to scenariusz wymarzony dla włodarzy francuskiego teamu. Drugi kierowca Citroen Total WRT, Kriss Meek zajął dopiero 10. pozycję.

1609683_613485908704767_450857593_n

W jeszcze gorszej sytuacji jest brytyjski zespół M-Sport, w którego barwach punkty zdobywają Mikko Hirvonen i Elfyn Evans. Hirvoneen występ w Szwecji może uznać za udany,jednak z pierwszych wywiadów wynika, że liczył na więcej. Po wycofaniu się w Monako, tym razem dojechał do mety ze stratą ponad dwóch minut do Latvali i zajął 4. lokatę. Elfyn Evans wypadł z trasy i nie ukończył rajdu.

Wszystkie ekipy w parku serwisowym wystawiają auta pod namiotami – inaczej jest z Hyundaiem, który na każdym kroku pokazuje, że o zaplecze finansowe kierowcy modelu i20 WRC martwić się nie muszą i rozkładają szklaną konstrukcję, przypominającą nowoczesny salon sprzedaży Hyundaia. Jednak na dobre wyniki na odcinkach specjalnych jeszcze za wcześnie – grający  pierwsze skrzypce w zespole Thierry Neville zakończył rajd dopiero na 28. miejscu, a Juho Hanninen na miejscu 19. Ten drugi zdobył jednak pierwsze miejsce w „Pucharze Świata w Skokach Rajdowych” – na legendarnej „hopie” im. Colina McRee, Fin osiągnął odległość 35 metrów (rekord 37 metrów należy do Kena Blocka).

ikona

Wiadro śniegu na głowę Roberta Kubicy

Robert Kubica jadący z Maciejem Szczepaniakiem Fordem Fiestą RS WRC zakończył rywalizację w wybitnie trudnym rajdzie na 24. miejscu i zdobył 4 punkty. Polski kierowca po raz pierwszy wystartował w typowy śnieżnym rajdzie i pomimo, że kilkukrotnie wypadał z trasy to dojechał do mety, co udało się po raz pierwszy za kierownicą auta WRC w MŚ.

1506812_668723319837390_1173675298_n

Polak rywalizację w Szwecji rozpoczął od bezpośredniego pojedynku z Sebastienem Ogierem na Super OS-ie, na którym uzyskał 12. czas tracąc do Mistrza Świata 4,2 sekundy. Miejsce w okolicach pierwszej dziesiątki byłoby dla Kubicy dobrym osiągnięciem, ponieważ po ekscytującym, ale krótkim Rajdzie Monte Carlo Polak musiał skupić swoją uwagę na zdobywaniu doświadczenia i poprawie regularności, nie zaś na szaleńczej pogoni za sekundami.

Wszystko przebiegało pomyślnie, aż do OS 12-go, gdzie Robert Kubica popełnił błąd, taki sam jak podczas treningu przed Rajdem Polski, lądując po skoku na skręconych kołach, przez co wypadł z trasy i stracił ponad 10 minut. Od tego momentu Kubica się rozkodował, zdekoncentrował, zgubił rytm i w rezultacie zaliczał później kolejne przystanki  w śnieżnych zaspach. Jak sam przyznał na ostatnich OS-ach jechał jak babcia do supermarketu i paradoksalnie jadąc wolno popełniał jeszcze więcej błędów.

1658514_720823454603320_436675661_o

Dlaczego Mats Ostberg był wściekły na Kubicę? Najpierw Ostberg dogonił jadącego powoli Polaka, a ten czując oddech Norwega na plecach, zjechał na pobocze (gdy tylko było to możliwe), aby kierowca Citroena zdołał go ominąć – Ostberg stwierdził jednak, ze Kubica powinien był przepuścić go wcześniej i wykrzykiwał niecenzuralne słowa w jego kierunku. Za sytuacje podczas innego przejazdu Robert Kubica został ukarany upomnieniem i musi wziąć udział w dwóch konferencjach FIA dotyczących bezpieczeństwa. Chodzi o OS, podczas którego Kubica wypadł z drogi i nie postawił trójkąta ostrzegawczego (wg Polskiej załogi wysłali oni kibica, aby ostrzegał nadjeżdżających kierowców co potwierdza nagranie z on-boardu Norwega), a jadący z dużą prędkością Ostberg, o kilka centymetrów minął kibica próbującego wypchać Kubicę z zaspy.

Ostatecznie Robert Kubica zajął 24. miejsce w Rajdzie Szwecji – według Malcolma Wilsona, szefa M-Sportu, z powodu złych warunków była to jedna z najtrudniejszy edycji w historii tych zawodów.

1544586_720496594636006_1612050117_n

W Rajdzie Szwecji startowało także trzech innych Polaków – Michał Sołowow w Fieście RS WRC zajął 17.miejsce, Hubert Ptaszek w Fordzie Fiesta R2 zakończył rajd na 23. miejscu, a Łukasz Kabaciński jadący Renault Clio R3 zajął 30-stą lokatę

Kolejna runda rajdowych MŚ, Rajd Meksyku startuje 6 marca. Kubica wygrywał już w swojej karierze rajdy szutrowe, więc możemy liczyć na lepszy rezultat niż w Szwecji. Pozostaje jedynie ochłodzić głowę, zapoznać się z nowym rajdem i zaznajomić się z zachowaniem  Fiesty RS WRC na luźnej nawierzchni.

sweeden results-vert

 fot. facebook.com

Rajd Monte Carlo – historia kołem się toczy

Sebastien Ogier na dobre przyzwyczaił się do braku Loeba i daje popis swoich umiejętności już od samego początku sezonu. Kubica natomiast po raz kolejny wprowadza niemałe zamieszanie zarówno na rajdowych OS-ach jak i wśród kibiców.

1503853_710626668956332_859143152_n
Obecny Mistrz Świata zwyciężył rywalizację podczas 82. Rajdu Monte Carlo rozgrywanego m.in. w jego domowym miasteczku, alpejskim Gap. Początkowo Francuz miał problem ze znalezieniem dobrego tempa i nie mógł wyprzedzić Kubicy oraz Bouffiera, lecz kiedy na dobre się rozkręcił wygrywał odcinek po odcinku. Wyprzedził on drugiego Bouffiera o 1 min 18 sek, a trzeciego Meeka o prawie dwie minuty.

Po Rajdzie Monte Carlo wysnuć można kilka ciekawych wniosków.

monte wyniki
Największym przegranym rywalizacji we francuskich Alpach jest zespół Hyundaia, głównie dlatego, że żaden z wystawionych i20 WRC nie dotarło do mety – Thierry Neuville roztrzaskał swoje auto już podczas pierwszego przejazdu. Rywalizacji nie ukończył także Dani Sordo, w tym przypadku była to awaria samochodu.
Do nieszczęścia koreańskiej ekipy przyczynił się także trzykrotny Mistrz Polski Bryan Bouffier, który za kierownicą Forda Fiesty RS WRC zajął drugie miejsce w rajdzie. Pech w tym, że przez kilka miesięcy testował on model i20 WRC, lecz nie przyłączono go do programu Hyundaia i początkujący zespół z pewnością tej decyzji obecnie żałuje. Francuz testował Hyundaia, wygrywa w Fordzie, planuje starty w ERC za kierownicą Citroena, a całe życie współpracował z Peugeotem – Bryan nie może znaleźć swojego miejsca. Mamy nadzieję, że ktoś w końcu doceni Bouffiera bo on sam potwierdza, że warto na niego postawić w pełnym cyklu WRC.

1546340_709895602362772_1705036967_n
Ani Bouffier, ani Kubica nie punktują dla zespołu M-Sportu, a to oni prezentowali się najlepiej. Dopiero szósty był Elfyn Evans, a najbardziej doświadczony kierowca w stawce WRC, Mikko Hirvonnen wycofał się z rajdu na ostatnim odcinku specjalnym. To nie był udany występ dla prywatnego brytyjskiego teamu, ale perspektywy są i m.in. za sprawą Kubicy możemy spodziewać się dobrych wyników kierowców M-Sportu.
Pomimo, iż Rajd Monte Carlo jest bardzo trudny i specyficzny to już teraz można wstępnie ocenić formę kierowców i wytypować pretendentów do tytułu. Pewniakiem na tę chwilę jest Sebastien Ogier, który musi obronić tytuł mistrzowski i jak pokazał w ten weekend, ciągle jest bardzo szybki. W sezonie 2014 roku żaden producent nie stworzył nowego samochodu (za wyjątkiem nowego teamu, Hyundaia), a jedynie unowocześniono istniejące konstrukcje i na tym polu także VW Polo R WRC jest na czele. Drugi kierowca niemieckiego zespołu, Jari-Matti Latvala zakończył rajd na piątym miejscu.

1491620_709894679029531_1923767561_n
Trzecie miejsce w Rajdzie Monte Carlo zajął Kris Meeke, kierowca Citroena jest wymieniany jako jeden z głównych kandydatów do tytułu, lecz nie jest wybitny ani doświadczony kierowca i może okazać się, że nie ma także odpowiedniego zaplecza. Citroen w 2014 zwróci większą uwagę na poczynania Loeba w serii WTCC i tam też ulokuje największe pieniądze. Cóż, najwidoczniej era Sebastiena Loeba skończy się tym samym czasie, co era Citroena w rajdach samochodowych. Drugi kierowca francuskiego teamu, Mads Oetsberg zakończył rajd na 4. miejscu.
Uwagę polskich kibiców przyciągnął oczywiście Robert Kubica i jego nieukończony, aczkolwiek fenomenalny występ…

Robert Kubica znów oczarował kibiców

1526257_710796468939352_1913296413_n
Trudno oprzeć się wrażeniu, że występ Roberta Kubicy w Rajdzie Monte Carlo z czymś mi się kojarzy. Już wiem, a było to dokładnie 23 marca 2013 roku …
„Nieprawdopodobny czas Kubicy! Patrzę na wyniki i nie wierzę własnym oczom. Nie wiem, co powiedzieć. 11 sekund szybciej od Kopeckiego. O mój Boże!” – tak żywiołowo wynik Kubicy po pierwszym odcinku specjalnym Rajdu Wysp Kanaryjskich opisał komentator radia ERC podczas debiutu Polaka w Rajdowych Mistrzostwach Świata w klasie WRC-2. Wtedy to Robert Kubica dopiero rozpoczynał na poważnie swoją przygodę z rajdami, lecz na każdym kroku powtarzał, że starty w 2013 roku będą dla niego jedynie nauką i treningiem. Po ośmiu odcinkach specjalnych polski kierowca prowadził w rajdzie, lecz uderzył w barierę i uszkodził auto. Tak, wtedy także nie dokończył świetnie zapowiadającego się rajdu. Jednak już po siedmiu miesiącach Robert Kubica zdobył tytuł Mistrza Świata w klasie WRC-2…

1521208_710153325670333_1602925761_n
Teraz, niecały rok później kiedy Kubica w barwach teamu M-Sport atakuje wszystkie rundy WRC znów zaskakuje swoją szybkością już w pierwszej rundzie. Pierwszy OS, a Kubica już prowadzi w rajdzie, wyprzedzając obecnego Mistrza Świata o ponad 14 sekund! To niebywały wynik! Nikt nie mógł się spodziewać takiego rezultatu, ani tym bardziej tego, że Polak wygra kolejny etap i wypracuje ponad 36 sekundową przewagę nad Ogierem! Po raz kolejny komentatorzy rajdowego radia byli w szoku patrząc na rezultat byłego kierowcy F1, z resztą jak cały rajdowy światek, na czele z kierowcami przeciwnych zespołów. Także tym razem Polak zapewniał, że nie ma co liczyć na dobre wyniki i skupi się wyłącznie na zdobywaniu doświadczenia, a jak wiemy historia powtarzać się lubi.
Robert Kubica przyznał, ż jego celem na cały rok startów w WRC było wygranie jednego odcinka specjalnego. Obecnie ma w dorobku już dwa i na tym zapewne się nie skończy. Czas podnieść poprzeczkę i to nie o jedną pozycję. Szef zespołu M-Sport Malcolm Wilson stwierdził, że Robert Kubica będzie filarem zespołu podczas asfaltowych rund MŚ i jest w stanie powalczyć o zwycięstwa.

1506963_710626725622993_1596813944_n
W barwach brytyjskiego M-Sportu Polak nie usłyszy także zespołowych rozkazów, gdyż od tego są inni kierowcy zbierający punkty dla zespołu. Krakowianin ma ponadto konkretne zaplecze finansowe, dzięki firmie Lotos, która jako jedyna widnieje na jego aucie, dlatego też rozbity samochód nie jest tutaj problemem i nasz rodak może bez stresu dalej wciskać gaz do oporu.
Niestety Kubica na dziewiątym odcinku specjalnym najstarszego rajdu świata (Kubica pędził tempem Ogiera, a w połowie OS miał czas pozwalający wskoczyć mu na podium) nie dostosowuje prędkości do śliskiego zakrętu, który wyraźnie podyktował mu pilot i kończy rywalizację po tym jak uderza w mostek i wypada z drogi. Wielu zarzuca Kubicy przesadną determinację i ciśnienie na wynik, lecz po co rywalizować kiedy z góry nie planuje się wygrać?

po OS2

TEST: Opel Adam – i co z tego że kolorowy?!

Opel Adam jest świetnie wyglądającym miejskim samochodem, bezpośrednim konkurentem Fiata 500 – jednak sam image nie usprawiedliwia horrendalnie wysokiej ceny. Sprawdzimy czym jeszcze „modniś” będzie w stanie mi zaimponować. Czytaj dalej TEST: Opel Adam – i co z tego że kolorowy?!

Ile pozostało z auta koncepcyjnego – Mazda 6

Tworzenie samochodu koncepcyjnego jest nierozłącznym etapem podczas projektowania nowego samochodu. Concept car wygląda czasem jak gotowy do produkcji pojazd. Często jest to jedynie popis stylistyczny będący wizytówką producenta lub stylisty, niemający wiele wspólnego z przyszłymi modelami produkcyjnymi. Zazwyczaj jednak prototypy służą przedstawieniu nowinek stylistycznych i technicznych, które zagoszczą w najnowszych modelach marki. Czy samochody będące dziełem spuszczonych z wodzy projektantów, mogę być realnym gruntem dla stylistyki i technologii przyszłego modelu, który spotkamy na ulicy? Weźmy pod lupę najnowszą Mazdę 6 oraz zapowiadający ją concept car – Mazdę Takerii. Ile z prototypu pozostało w modelu produkcyjnym?

Przód

Przód Mazdy Takerii wydawał się zbytnio agresywny, aby mógł znaleźć się w Maździe 6, jednak Japończycy nie przeprojektowali znacznie przedniego pasa. Głównym elementem, który rzuca się w oczy jest potężny wlot powietrza. Zachował on swój pierwotny kształt i tak jak w prototypie przez jego dolną cześć ciągnie się chromowana listwa wkomponowana obustronnie w klosze przednich świateł. Świateł, które najbardziej różnią oba modele. W Takerii wyglądają bardzo agresywnie i nowocześnie  lecz produkcyjna Mazda 6 otrzymała bardziej eleganckie lampy, co dodaje powagi japońskiemu sedanowi. Także dolna część zderzaka uległa nieznacznym zmianom. Zamiast chromowanych wstawek, Mazda 6 została ozdobiona czarnym plastikiem, w który wkomponowano światła przeciwmgielne.

Tył

Z tyłu Mazda 6 wygląda również niemal identycznie jak koncepcyjny Takeri. Model produkcyjny na dobra sprawę zmienił się bardzo nieznacznie – kształt tylnych lamp jest niemal identyczny, a chromowana listwa jest niewiele bardziej zakrzywiona ku górze. Całkowicie inne są za to końcówki wydechu – dwie owalne zastąpiły trapezoidalne znane z modelu koncepcyjnego. Tył różni się także wybrzuszeniami na klapie bagażnika, jednak ogólny wygląd tylnej części nadwozia Mazdy 6 jest bezdyskusyjnym nawiązaniem do prototypu.

Profil

Z profilu trudno rozróżnić oba modele. Linia dachu w modelu produkcyjnym jest nieznacznie wyżej poprowadzona, lecz linia okien jest już identyczna. Boczna powierzchnia przeszklona różni się jedynie brakiem tylnego okienka przed słupkiem C. Takeri było zaprojektowane jako modny ostatnio typ aut, czyli czterodrzwiowe coupe. Model 6 jest już jednak pełnowymiarowym 5-osobowym sedanem, lecz długa maska, masywne nadkola oraz wysoko poprowadzona linia okien sprawiają, że Mazda wygląda bardzo atrakcyjnie. Model produkcyjny otrzymał rzecz jasna  właściwe klamki oraz lusterka, lecz zatrzymał niemal identyczny wzór kół jak w Takeri.

Kokpit

Przypadłością samochodów koncepcyjnych jest całkowicie oderwany od rzeczywistości designu kokpitu. Patrząc na zdjęcia deski rozdzielczej Takerii, bez wahania stwierdzimy, że jest to jedynie prototyp, niemniej jednak Mazda 6 przejęła cześć designerskich rozwiązań. Kierownica jest niemal identyczna, tak samo jak drzwi z charakterystycznym przejściem uchwytu w deskę rozdzielczą. Deska rozdzielcza w modelu produkcyjnym wygląda bardzo elegancko i solidnie, lecz brakuje jej polotu.

Zegary


Mazda z zewnątrz wygląda sportowo i za razem elegancko. Tak samo auto prezentuje się wewnątrz, czego najlepszym przykładem są zegary. Umieszczono jej w sportowo wyglądających tubach otoczonych chromowanym pierścieniem, co w połączeniu z eleganckim i czytelnym cyferblatem stwarza bardzo dobre wrażenie. Tak jak w prototypie Takeri, tak i w produkcyjnej wersji tuba z prawej strony wypełniona jest przez wyświetlacz komputera pokładowego. Pomimo, iż zestaw wskaźników modelu przedprodukcyjnego wygląda o niebo ciekawiej, to w seryjnej produkcji byłby zwyczajnie bezsensowny – za drogi, zbytnio skomplikowany i nieczytelny. Tak, więc cieszy mnie fakt, że z konceptu został tylko pomysł z trzema oddzielnymi tubami, bez kopiowania rozwiązań ich wypełnienia.

Deska rozdzielcza


Panel sterowania klimatyzacją modelu Takeri wygląda genialnie, zaprojektowano go w iście sportowym stylu. Panuje tutaj idealna harmonia – trzy tuby zegarów i trzy pokrętła wyposażone w identyczny kolor podświetlenia. Mazda 6 otrzymała taka samą liczbę pokręteł, lecz zaprojektowanych już w definitywnie inny sposób. Elegancki wygląd panelu klimatyzacji uzyskano m.in dzięki wyświetlaczom wkomponowanym w plastik, idealnie pasującym dzięki czarnemu tłu. Chromowane obwódki pokręteł oraz dobre materiały dodają szczypty prestiżu wnętrzu nowej Mazdy. Wnętrze pełne harmonii oraz nieskomplikowanej elegancji w niedużym stopniu nawiązuje do prototypu, lecz akceptujemy taka zmianę.

Tunel środkowy

Tunel środkowy, identycznie jak w Takeri, otrzymał pokrętło HMI oraz kilka okalających go przycisków  dzięki czemu uniknięto natłoku przycisków, gdyż cześć funkcji można obsługiwać za pomocą gałki z poziomu ekranu. Manetka automatycznej skrzyni biegów w Maździe 6 wygląda zwyczajnie, lecz gdy przyjrzymy się zdjęciom tego elementu w modelu koncepcyjnym zauważymy diametralna różnicę w designie. Dlaczego taka piękna rzecz jak przyrząd do wyboru odpowiedniego ustawienia skrzyni biegów w modelu Takeri nie znalazł swojego miejsca w kokpicie auta produkcyjnego? Manetka w ”szóstce” nie wygląda źle, lecz na pewno pozostawia nie dosyt, gdy porównujemy ją do dzieła sztuki, które mogła ją zastąpić. Do wyboru w najnowszej Maździe 6 mamy dwie sześciobiegowe skrzynie biegów – manualna i automatyczną.

Wnętrze – tył

Największe zmiany względem konceptu zauważymy z tyłu. Takeri jest sedanem typu ”niby coupe” z układem siedzeń 2+2, i pomimo że Mazda 6 nawiązuje sylwetka do prototypu, to we wnętrzu jest już typowym sedanem z wygodną kanapą. Wspólny pozostaje jedynie wzór plastików na drzwiach oraz linia okien. Swoją drogą osobne kubełkowe fotele w Shinari wyglądają genialnie i ”produkcyjnie”. Nie są to szklane formy znane z niektórych aut koncepcyjnych, ale wyglądające na wygodne pełnowymiarowe fotele – może Japończycy pokusza się o wprowadzenie wersji czteroosobowej o skrajnie sportowym charakterze?

Silnik

 SkyActiv

Mazda promuje od jakiegoś czasu rodzinę rozwiązań technicznych ”SkyActiv”, która stawia na lekkość  konstrukcji, wyższy stopień sprężania, nowe skrzynie biegów, a także na systemy rekuperacji i Start&Stop. Dostępne są dwa silniki: benzynowy 2.0 oraz diesel 2.2. Oba są poprawne pod względem dynamiki, lecz dwulitrowy, wcale nie tak wysokoprężny, silnik jest ponadto bardzo ekonomiczny – według producenta jest w stanie zaspokoić się nawet niecałymi czterema litrami oleju napędowego na ”setkę”. Wracając do stopnia sprężenia silników Mazdy, trzeba zaznaczyć, że diesel jak i benzyna mają identyczne parametry: 14.0 – 1. Jest to bardzo wysoka wartość dla silnika napędzanego ”bezołowiówką” oraz bardzo niska dla ”ropniaka”. Dzięki takim rozwiązaniom silniki Mazdy są bardzo ”czyste” i ekonomiczne, a za sprawą dwufazowego doładowania, także dynamiczne. Nowy silnik Diesla jest nominowany do nagrody Międzynarodowego Silnika Roku. Skoro silnik o pojemności 2,2 l, wyposażony w kilka sprytnych i dopracowanych rozwiązań może być ekologiczny i dynamiczny, to po co nam wszechobecny szał na punkcie downsizingu? Począwszy od konceptu Shinarii, poprzez prototyp Takeri Mazda dopracowuje swoje technologie, które cieszą się bardzo dobrymi opiniami w modelu CX-5 jaki najnowszej Maździe 6, czerpiącej to co najlepsze z konceptu Takeri. Stopień nawiązania do prototypu – 8/10.

Ile pozostało z auta koncepcyjnego – Toyota GT86

Celica, Supra, MR2 – to tylko niektóre ze sportowych modeli w historii japońskiej marki, dzięki którym Toyota pozyskała tysiące klientów oraz miliony fanów na całym świecie. Od 2006 roku w salonach Toyoty nie stało żadne auto o sportowym zacięciu co sprawiło, że klienci oczekujący na nowe wersje kultowych wozów mogli poczuć się zawiedzeni. Receptą na lukę w gamie modelowej Toyoty ma być tylnonapędowy samochód sportowy GT86, nawiązujący do zadziornej AE86 i będący następcą Toyoty Celici. Coupe stworzone przy współpracy z Subaru było jednym z najbardziej wyczekiwanych samochodów sportowych ostatnich lat, a Toyota FT-86 Concept była ostatnim modelem przedprodukcyjnym zapowiadającym nowe ”Toyobaru”. Ile model produkcyjny zaczerpał z prototypu?

Przód

 

Toyota GT86 nie jest urodziwym coupe. Brak jej elegancji, a nawet zadziorności – można w prosty sposób wywnioskować, że wyglądem auta zajeli się inżynierowie pracujący w tunelu aerodynamicznym, nie designerzy. Niemniej jednak auto wygląda dobrze, gdyż czerpie ogólne kształty z bardzo agresywnego designu auta koncepcyjnego. Niestety japońskiemu sportowcowi brakuje stylistycznych smaczków. Pomimo, iż kształt reflektorów oraz grill pozostały prawie niezmienione, to dla zwykłego człowieka są to dwa całkowicie różne samochody. FT-86 II jest drugim autem koncepcyjnym zapowiadającym GT86. Pierwszy, pokazany w 2010 roku różnił się jeszcze bardziej od auta finalnego.

Tył

 

 

Przyznam szczerze, że poza ostatnią Suprą oraz MR2 drugiej generacji, żadne sportowe auto Toyoty nie wyglądało więcej niż przeciętnie  Dlaczego? Przyjrzyjmy się obu modelom z tyłu. Koncepcyjne FT-86 II wygląda niesamowicie – może jedynie dyfuzor powinien być mniejszy. Dlaczego Toyota nie skorzystała z designu konceptu w większym stopniu niż skopiowanie końcówek wydechu oraz zabawnie wyglądającego spojlera na klapie bagażnika? Wspólna pozostała także linia dachu. Tył jest zwarty i niebrzydki, ale auto o takich aspiracjach powinno wyglądać bardziej agresywnie. Oczywiście wygląd jest kwestia gustu, aczkolwiek o wszystkich defektach wyglądu i tak nikt nie będzie pamiętał wciskając przy wyjściu z zakrętu gaz do oporu.

Profil

Toyota GT86 mierzy 4240 mm długości, 1775 mm szerokości oraz 1285 mm wysokości – koncepcyjne FT-86 II było o pięć milimetrów krótsze, dwadzieścia milimetrów szersze oraz niższe o piętnaście milimetrów. Patrząc z boku znaleźć można najwięcej podobieństw pomiędzy modelami. Wypuklenia nadkoli oraz linia dachu i okien są w zasadzie identyczne, tak samo jak przedni i tylny zwis karoserii. Sportowy samochód Toyoty ma genialne proporcje i prezentuje się muskularnie – GT86 wygląda jakby miała nawet o 100 KM więcej.

Wnętrze

Wnętrze pozytywnie zaskakuje, zarówno stylistyką jak i jakością użytych materiałów. Kokpit GT86, podobnie jak w koncepcie, zaprojektowany został stricte pod kierowcę. Niewielka, dobrze leżąca w dłoniach kierownica oraz krótki drążek zmiany biegów umieszczony bardzo blisko kierownicy, dają wyraźnie do zrozumienia, że mamy do czynienia z samochodem nastawionym na dawanie czystej przyjemności z jazdy. Klienci do wyboru mają skrzynię manualną oraz klasyczny automat z łopatkami przy kole kierownicy – obie sześciostopniowe. Deskę rozdzielczą zaprojektowano bardzo ergonomicznie, wszystko jest w miejscu, w którym się tego spodziewamy. Inaczej jest w prototypowym FT-86 II, gdzie kokpit sprawia wrażenie wyrwanego z rzeczywistości – natłok przycisków oraz pokręteł okalających koło kierownicy nie jest zbytnio praktyczny, aczkolwiek wygląda efektownie. We wnętrzu obu samochodów nie zauważymy żadnego powiązania. Kierownica ma inny kształt, a tunel środkowy poprowadzono wyżej w modelu produkcyjnym, który także ma bardziej konwencjonalną deskę rozdzielczą, niż prototyp, którego design stawia na minimalistkę.

Fotele

Oczywiście dobry napęd oraz nienaganne proporcje nadwozia nie wystarcza na stworzenie dającego frajdę z jazdy kompaktowego auta sportowego. Jednym z najważniejszych elementów, który wpływa na nasze poczucie radości z prowadzenia są bez wątpienia porządne kubełkowe fotele. Muszą być twarde i posiadać odpowiednie podparcie boczne. Także zintegrowany zagłówek jest mile widziany. Fotele w modelu FT-86 II wyglądają ciekawie i lekko, co jest nie bez znaczenia w aucie o takich walorach. W GT86 są one mniej efektowne, jednak wyglądają bardziej sportowo i zapewniają idealne podtrzymanie ciała, gdyż są bardzo ciasne. Wnętrza różnią się innymi fotelami  jednak pozostał wspólny układ siedzeń 2+2 – na tylnej kanapie jest jednak bardzo mało przestrzeni. Ale czy dzieci nie wolą ciasnego miejsca w sportowym wozie od przestronnej kanapy nudnego minivana? Tak czy inaczej, na siłę można wcisnąć tam nawet dwie dorosłe osoby poniżej 180 cm wzrostu – jednak jedynie na krótką trasę.

Silnik

Toyota-GT-86-engine

Układ napędowy poznaliśmy już przy okazji pokazu szklanego prototypu bliźniaczego Subaru BRZ w 2010 roku, jednak wszyscy liczyli na nieco więcej mocy. Dwulitrowy, wolnossący silnik o przeciwsobnym układzie cylindrów z bezpośrednim wtryskiem benzyny to nowa konstrukcja opracowana przez Subaru przy pomocy inżynierów Toyoty. Silnik osiąga moc 200 koni mechanicznych i ”kręci” się, aż do 7500 tys obr./min. Na każdy z czterech ”garów” przypadają dwa wtryskiwacze – jeden przytwierdzony bezpośrednio do cylindra, drugi aplikujący paliwo do kolektora ssącego. Dzięki temu otrzymano nie tylko moc w szerszym zakresie obrotów, ale także ograniczono spalanie, które w cyklu mieszanym wynosi około 9 l/100 km. Są to realne wartości osiągane w testach, nie wyidealizowane dane z broszury. 200 KM połączone ze świetnym, twardym zawieszeniem daje dobre osiągi i niespotykaną w tym przedziale cenowym radość z jazdy. Duża w tym zaleta niskiego środka ciężkości oraz niewielkiej masy – 1240 kg. GT86 różni się od prototypu znacząco wewnątrz i nieznacznie na zewnątrz. Przejęto z koncepcyjnego FT-86 II ogólną sylwetkę oraz układ napędowy – koncept prezentuje się jednak znacznie ciekawiej. Stopień nawiązania do prototypu 7/10.

 

 

 

Rajdowa relacja – 41. Rajd Świdnicki – KRAUSE

Kalendarz Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski na rok 2013 został nieco zmieniony, a dokładnie wyrzucono z terminarzu zimową”rozgrzewkę”, która odbywała się na wybrzeżu. W sumie bardzo dobrze, gdyż organizowanie rajdu dla kilkunastu załóg było zwyczajnie nie opłacalne, a nie zapowiadało się na radykalny wzrost frekwencji. Tak więc rywalizację w RSMP zaczynamy na asfaltowych trasach dolnegośląska, podczas czterdziestego pierwszego już Rajdu Świdnickiego. Rajdowa impreza nie chciała zawitać zimą nad Bałtyk? Nic straconego, gdyż zima zaskoczyła wszystkich i w połowie kwietnia byliśmy świadkami 70 centymetrowej warstwy świeżego puchu, która zalegała w Górach Sowich.

Problem z oponami i rzeką płynącą przez odcinki specjalne

 

1

 

W takich warunkach odbyły się testy na kilka dni przed rajdem. Masa śniegu zalegającego na OS-ach i brak zgody organizatorów na użycie opon z kolcami, zapowiadały bardzo ciężką rundę RSMP. Noc i dzień pługi i piaskarki przygotowywały trasę i pomimo że udało się ją odśnieżyć to zalegający na asfalcie piach oraz gwałtowne roztopy dały się kierowcom we znaki.

Cały tydzień pogoda zimowa, temperatury w okolicach zera stopni i śnieg. Lecz w trakcie rajdowego weekendu wyszło słońce i kibice mogli cieszyć się ponad 10-cio stopniowymi ”upałami”.

DSC09494

 

Zacięta rywalizacja do ostatniego zakrętu

Walimska kostka jest znanym w całej Polsce odcinkiem rajdowym. Każdy kierowca zdaje sobie sprawę z nieprzewidywalności auta na tak mało przyczepnej nawierzchni, lecz nie każdemu udało się wyjść z opresji. Walimską ”patelnie” opuściło z hukiem kilka liczących się załóg m.in bracia Bębenek, Gryc czy Raczkowski. Cała trójka ukończyła odcinek specjalny, ale sprawdzenie głębokości walimskich rowów kosztowało każdą z załóg około 4 minut.

DSC09807

 

Problem z doborem opon miała w zasadzie każda załoga, w tym Mistrz Polski Kajetan Kajetanowicz, który przez zły wybór kół znajdował się poza podium po pierwszych dwóch przejazdach Super OS-u.

DSC09313 - Kopia

Nudzi mnie powoli dominacja załogi Kajetanowicz/Baran, którzy wygrali w tamtym sezonie wszystko co się dało wygrać. Dlatego ucieszyłem się z wiadomości, że przez znaczną część rajdu liderem był Wojciech Chuchała. Lecz kiedy już wszyscy byli gotowi na sensacyjne zwycięstwo załogi Platinium Subaru Racing Team do walki powrócił niezmordowany Kajetan Kajetanowicz. Ostatni odcinek specjalny był kluczowym dla całego rajdu, gdyż na starcie Chuchała miał przewagę 0,2 sekundy nad Kajetanowiczem!

DSC00170

 

Jednak Mistrz Polski pokazał klasę i ostatecznie wygrał cały rajd z przewagą jedynie 1,5 sekundy! Drugi był Wojciech Chuchała, a ostatnie miejsce na ”pudle” przypadło Tomaszowi Kucharowi. W pucharze Forda Fiesty zwyciężyła załoga Sheffler/Marciniak, natomiast zwycięstwo ”ośki” przypadło załodze Chmielewski/Hundla w Citroenie DS3. Zwycięzcą pierwszej rundy Rajdowego Pucharu Polski, tak jak w zeszłym roku, został Mateusz Kubat w Civicu Type-R

Dawno nie było w Polsce równie trudnego i wyrównanego rajdu i myślę, że możemy spodziewać się jeszcze wielu rund z niemniej zaciętą rywalizacją. Kolejny rajd już 23 Maja w Wiśle.

Klasyfikacja końcowa 41. Rajdu Świdnickiego – KRAUSE

klasyfikacja końcowa RSMP

Egzotyczna relacja z Poznań Motor Show 2013

Targi motoryzacyjne w Poznaniu to największa tego typu impreza w Polsce. Dla zwiedzających jest to nie lada atrakcja, gdyż podczas tegorocznej edycji zobaczyć można było modele kilku egzotycznych marek.

Ferrari Warszawa wystawiło sześć modeli, w tym potężne F12 Berlinetta oraz bolid Formuły 1

Jeżeli oceniać wystawców przez pryzmat energii emanującej ze stoisk, Ferrari wygrywa jednogłośnie. Na Motor Show polski przedstawiciel włoskiej marki przywiózł całą gamę rumaków z Maranello, począwszy od najsłabszej Californii na najnowszym F12 Berlinetta kończąc.

DSC09791_20130405210337472

 

Oczywiście, żaden model Ferrari nie jest słaby, ale lifestylowe cabrio California o mocy 450 koni mechanicznych odstaje od mocniejszego rodzeństwa, lecz nadrabia wyglądem. Do tego dwa modele Ferrari 458, w wersji Italia oraz Spider (cabrio), które wyglądały jak małe zabaweczki, za sprawą swojego filigranowego wyglądu. Niemniej jednak 570 koni mechanicznych generowanych przez silnik V8 nie pozostawia złudzeń, że ”bejbi Ferrari” jest prawdziwym supersamochodem.

Dwa większe modele to prawdziwe Gran Turismo z potężnymi silnikami V12 z przodu – FF oraz F12 Berlinetta. Pierwszy z nich to 660-konne auto przypominające kombi, posiadające napęd na cztery koła oraz miejsce dla czterech osób – stąd nazwa Ferrari Four. Berlinetta natomiast została okrzyknięta supersamochodem roku przez brytyjskie TopGear. Nie mam cienia wątpliwości, że jest to wspaniały samochód. Wygląda pięknie, jest bardzo szybki i wyposażono go w wiele nowinek technicznych znanych z F1.

Jaguar pokazał jedno z najpiękniejszych aut sportowych w historii – model F-Type

Jaguar F-Type otrzymał nagrodę najładniejszego samochodu roku. Kto wie, może nowy roadster Brytyjczyków stanie się równie kultowy jak jego poprzednik, legendarny Jaguar E-Type, który uznawany jest za najlepiej wyglądający samochód w historii motoryzacji.

DSC09118_20130405211755489

 

Nowy roadster miał swoja premierę na Motor Show w Poznaniu i cieszył się ogromnym zainteresowaniem mediów oraz zwiedzających. Najnowsze dzieło Jaguara pokazano w najmocniejszej wersji z silnikiem V8 o mocy 495 KM – dostępny jest również motor V6 w wariantach mocy 360 oraz 380 KM.

Mercedes – Benz nie próżnuje. W Poznaniu marka z gwiazdą przedstawiła, aż 3 premiery.

Najbardziej atrakcyjnym samochodem, a już na pewno najbardziej elektryzującym był model SLS AMG Electric Drive – jeden z niewielu supersamochodów z napędem elektrycznym. Bez emisji, bez hałasu i to szybko! Cztery silniki od sokowirówek dostarczają łącznie 740 KM i pozwalająca sprint do ”setki” w 3,9 s. Możliwości elektrycznego Mercedesa kończą się przy 250 km/h. Ponoć na jednym naładowaniu baterii można przejechać 250 km – niestety to aż 25o km bez bulgotu silnika V8…

DSC09113_20130405211805919

 

Mercedes przedstawił także model E po liftingu – samochód stracił specyficzne podwójne reflektor kosztem zespolonych reflektorów. Wygląda może mniej elegancko, za to bardziej sportowo i zwyczajnie lepiej. Do tego kilka systemów bezpieczeństwa więcej. Mniej nudną premierą był na pewno Mercedes CLA – sedan zbudowany na bazie A klasy, nawiązujący designem do sportowej limuzyny CLS. Można go mieć także w wersji AMG z napędem na cztery koła i 340 konnym motorem. Na stoisku Mercedesa model CLA prezentował się wspaniale i mam nadzieję, że nie będzie to rzadki widok na naszych drogach.

Ford pokazał nową Kugę – mniejsza o nią, był tam też Focus i Fiesta w wersji ST!

Dwa drapieżne kompakty Forda,w mocnych kolorach cieszyły oczy odwiedzających tegoroczne targi. Oba bardzo szybkie i agresywnie wyglądające. Fiesta ST o mocy 180 koni mechanicznych oraz Focus generujący ich aż 250! Niedrogi sposób na dobrą zabawę.

DSC09268_20130405211514902

 

Jego limuzynowość Rolls-Royce.

A dokładnie dwa modele Ghost, czyli te ”mniejsze” od topowego Phantoma. Rolls – Royce Ghost jest jednak znacznie młodszym autem i nie wygląda w środku jak gabinet królowej Elżbiety. Na targach brytyjska marka przedstawiła model w dwóch wariantach nadwozia – standardowym oraz przedłużonym. Oba z silnikiem V12 o mocy 560 KM. Mimo, że auto bazuje na BMW 7 to nie znajdziemy w nim nawiązań do bawarskiej limuzyny. Wszystko jest typowo brytyjskie, a materiały oraz wykończenie są najwyższej jakości. Siedmiocyfrowe kwoty są tutaj na porządku dziennym. Na targach przedstawiono także model Phantom, lecz na innym stoisku – Java Car Design.

DSC09769_20130405210419136

 

Poznań miastem Volkswagena.

Powiedział bym więcej – w Poznaniu VW wprowadził reżim. Wszystkie inne marki zostały upchane w jednej hali pokazowej, lecz VW do swojej dyspozycji miał cały pawilon o nie wiele mniejszych rozmiarach. Największymi premierami koncernu VAG była Jetta Hybrid, Porsche Cayman, Skoda Octavia oraz Audi RS5. Pawilon podzielono na poszczególne marki, z czego najwięcej aut przedstawił VW. Kilka Golfów dumnie obklejonych naklejkami ”World Car of The Year”, modele ze ”sportowym” pakietem R – line oraz wyścigowy Golf VI.

DSC09165_20130405211723587

 

Bardziej emocjonujące stoisko to z pewnością Porsche, gdzie producent przedstawił kilka Caymanów, 911 Cabrio oraz Panamerę GTS i Cayenne Turbo. Najświeższym samochodem jest oczywiście Porsche Cayman, który wygląda świetnie i nie jest to już samochód odstający znacznie prestiżem od 911.

Ozdobą stoiska Porsche z pewnością było 911 GT3 Cup, czyli pełnokrwista wyścigówka z klatka bezpieczeństwa oraz zaawansowaną aerodynamiką.

Audi zaprezentowało dwa szybkie modele: RS5 Cabrio oraz SQ5. Pierwszy to otwarta wersja topowej odmiany pięknego coupe z Ingolstadt, wyposażona w silnik V8 o mocy 450 KM. Druga jest bardzo nietypowym samochodem. SQ5 to SUV, czyli wielozadaniowy samochód miejski, lecz uzbrojony w duże felgi, wiele wlotów powietrza oraz cztery końcówki wydechu. Moc zapewnia trzylitrowy silnik diesla o mocy 313 KM. Pozwala to na sprint do ”setki” w nieco ponad 5 sekund.

DSC09466_20130405211145536

Stoisku Nissana nabrało atrakcyjności dzięki modelom Nismo.

Dealer japońskiego producenta przedstawił kilka modeli aut, lecz te najbardziej przykuwające wzrok było dodatkowo uatrakcyjnione przez nadwornego tunera Nissana, markę Nismo – czyli Nissan Motorsport.

DSC09541_20130405211024113

Pierwszy z nich jest tak brzydki, że aż atrakcyjny. Mowa o modelu Juke Nismo, który otrzymał kilka dodatkowych spojlerów i niewielki zastrzyk mocy. Można go zamówić także z napędem na cztery koła. Bardziej sportowym modelem był 370Z. Nismo wykrzesało z silnika V6, aż 344 KM, co w porównaniu z napędem na tylną oś daje mnóstwo frajdy z jazdy.

Peugeot pokazał dwa sportowe modele – odświeżonego RCZ oraz nowego hot-hatcha 208 GTi. RCZ, który jest bezpośrednim konkurentem Audi TT, został jedynie lekko zmodernizowany. Natomiast 208 GtI jest bardzo ważnym modelem w gamie francuskiej marki, gdyż musi odbudować prestiż kompaktowych Peugeotów i być godnym następcom kultowego 205 GTI. Czy będzie szybki? Jeszcze nie wiadomo, lecz mogę zapewnić, że wygląda obiecująco.

Także stoisko Kii wyglądało bogato. Pokazano prawię, bądź co bądź  bogatą gamę samochodów, w tym dwie nowości – mniej ciekawego Carensa i sportową Kię Pro_cee’d GT. Szczerze mówiąc spodziewałem się więcej sportowych akcentów w nowym kompakcie koreańskiej marki. O ile przód wygląda rewelacyjnie  to tył auta wygląda dosyć nudno – może dwie końcówki wydechu uatrakcyjniłyby nową Kię? Także wnętrze nie powala. Wygodne kubełkowe fotele są, lecz przydałaby się bardziej sportowa kierownica i kilka dodatków podkreślających charakter ponad dwustu konnego auta.

DSC09552_20130405210955197

Wiesmann – najbardziej egzotyczny samochód Motor Show.

Nie pomylcie nazwy tej kultowej niemieckiej marki z producentem systemów grzewczych, Wiessmannem.

DSC09413_20130405211339853

 

W Niemczech produkcje aut sportowych stylizowanych na auta klasyczne rozpoczęto już w 1988 roku, lecz w Polsce marka ta w dalszym ciągu uchodzi za mało znaną i bardzo egzotyczną. Producent przedstawił na targach dwa modele: MF5 Coupe oraz Roadster. Oba napędzane silnikiem V8 o mocy 555 KM, znanym z BMW. Oba wykonane z należytą starannością o detale i z najwyższej klasy materiałów. Mimo, iż wygląd MF5 jest dosyć kontrowersyjny, a już na pewno oryginalny, to auto może się podobać. Ma idealne proporcje auta sportowego – krótki tył i bardzo długa maska. Samochody marki Wiessmann po raz pierwszy pojawiły się w Polsce i dzięki dużemu zainteresowaniu, prawdopodobnie niedługo usłyszymy o otwarciu pierwszego oficjalnego punktu sprzedaży. Szkoda tylko, że cena jest tak wygórowana – bagatela 1 mln złotych

Salon samochodowy w Poznaniu pełny był ciekawych samochodów. Także Toyota przedstawiła dwa sportowe modele – kultowe AE86 oraz jej obecna generacja GT86. Nowy model został uznany sportowym samochodem roku według miesięcznika TopGear, który notabene także miał swoje stoisko na Motor Show. Redakcja najpopularniejszego magazynu motoryzacyjnego w Polsce przywiozła ze sobą dwa modele Maserati, w tym klasycznego 3500 GT oraz piękne GranTourismo Sport. Pokazali oni również replikę legendarnej Syreny Sport. Kilka ciekawych modeli można było spotkać na stoisku Java Car Design m.in Lamborghini Gallardo, Ferrari Californię oraz Rolls-Royce Phantoma.

DSC09244_20130405211536663

Ciekawa był także wystawa zabytkowej motoryzacji, która zawierała wiele pięknie odrestaurowanych klasyków m.in Ford Mustang, Chevrolet Corvette czy Shelby Cobra.

Podsumowanie

Targi motoryzacyjne w Poznaniu mimo, że są największą imprezą w Polsce to jednak odstają znacznie od tych w Genewie czy Paryżu. Każda kolejna edycja to krok na przód, lecz dopóki producenci samochodów nie wezmą sobie na poważnie poznańskiej imprezy, ta nie będzie w stanie dynamicznie się rozwijać. Brak takich marek jak Renault, Chevrolet, Opel czy BMW to poważny uszczerbek na wizerunku Motor Show – przynajmniej dla nas dziennikarzy. Dla zwiedzających z pewnością nie lada atrakcją jest spotkanie modeli Ferrari czy Lamborghini oraz zabawa na symulatorach jazdy. Miejmy nadzieję, że z roku na rok największe Motor Show w Polsce będzie jeszcze bardziej atrakcyjne.