Samóchód marzeń – czy cos takiego istnieje?

   Głównym pragnieniem, nawet ludzi nie interesujących się zbytnio samochodami, było czerwone Ferrari z plakatu zawieszonego nad łóżkiem, Mustang czy jaskrawo żółte Lamborghini.

  Świat kręci się niesamowicie szybko. Codzienne życie jest monotonią jednakowych czynności, pościgiem za karierą oraz nerwowym poszukiwaniem coraz to nowszych źródeł zarobkowania, aby godnie żyć, utrzymać rodzinę i dom. Światem rządzi pieniądz i my ludzie bierzemy udział w tym wyścigu szczurów, czasem nie zdając sobie sprawy, że gdzieś w tyle zostawiliśmy swoje marzenia i młodzieńcze fantazje.

      Głównym pragnieniem, nawet ludzi nie interesujących się zbytnio samochodami, było czerwone Ferrari z plakatu zawieszonego nad łóżkiem, Mustang czy jaskrawo żółte Lamborghini. Każdy ma swoja perełkę, auto na którego widok przypominają się beztroskie dni dzieciństwa, a w brzuchu zachodzą nieznane reakcje chemiczne, po stokroć mocniejsze niż te towarzyszące spotkaniu dziewczyny swoich marzeń.

806923661a3325522631b183300041l

      Chyba moje osoba nie pasuje do takiego opisu. Dawno nie zastanawiałem się nad tym, a nad łóżkiem nie miałem plakatu włoskiego superauta w jaskrawym kolorze. Może czas zadać sobie pytanie: Jaki jest mój samochód marzeń?

Nie mam. To znaczy nie jestem ukierunkowany na jedną maszynę, przez co moje pragnienia są bardzo rozległe i niesprecyzowane. Zastanawiałem się ostatnio, podczas trwania jednej z większych kumulacji w totalizatorze sportowym, jaki samochód kupiłbym sobie za te kilkadziesiąt milionów złotówek? Co najmniej kilka. Żaden samochód nie zadowoliłby mnie w pełni, zawsze znajdzie się model, który będzie szybszy ładniejszy lub wygodniejszy – i on także stanie się obiektem mojego pożądania.

Chcąc ułożyć moje myśli w miarę zwięzły tekst, musiałem głębiej się zastanowić nad autami, które sprawiają, że jest mi gorąco i nie mogę złapać oddechu. Samochody, o których marzę w większość są relatywnie młode, dalej produkowane lub sprzedawane w niedalekiej przeszłości – nie oszukujmy się najlepsze samochodu produkuje się obecnie. Nawet nowy samochód klasy średniej jest lepszy od 50 letniej limuzyny, a statystycznie słabe samochody sportowe np. GT-86/BRZ szybsze od legendarnych sportowych maszyn. W mojej głowie auta marzeń nie figurują w określonej kolejności, wszystkie są wspaniałe. Nie ograniczam się do jednaj kategorii ani konkretnej marki. Jestem wielbicielem Alfy Romeo, Muscle Car’ów oraz speców od AMG, co nie oznacza, że nie uwielbiam Evo, GT-R’a, czy BMW M3 i Corvette ZR1.

Po głębszej analizie moich marzeń pozostały mi 3 wspaniałe samochody, z których każde ma to coś – wielu nazywa to duszą, moim zdaniem to nieco infantylne. Na polu bitwy pozostały zgoła odmienne samochody – Alfa Romeo Brera 3.2, Ferrari 575M Maranello oraz nowiutka Pagani Huayra. Niemieccy inżynierowie robią samochody stonowane, czasem nudne, ale zazwyczaj prawie idealne. Japończycy potrafią zrobić bardzo szybkie samochody, genialnie skręcające i przyspieszające, ale które nie mają historii i są zbytnio sterylne, natomiast Amerykanie mają swoja filozofie tworzenie samochodów sportowych, która jest wspaniała,, ale której daleko do doskonałości. Dlatego wisienką na torcie moich motoryzacyjnych marzeń są samochody z półwyspu Apenińskiego. Włoskie maszyny są kwintesencją motoryzacyjnego piękna i kunsztu mechaniki.

Alfa Romeo Brera, jest chyba jedynym samochodem w zestawieniu, który mam szanse w przyszłości posiadać i to potęguje moją miłość do niej. Dziennikarze wytykają jej, że jest za ciężką, za wolna i nie ma linii klasycznego coupe. To wszystko sprawia, że jest inna i jak dla mnie wyjątkowa. Giugiaro stworzył ponadczasowy design i w coupe bazującym na Alfie Romeo 159 zamknął tyle piękna ile było to możliwe. Brera jest wolniejsza od konkurencji niemieckiej i japońskiej, lecz silnik V6 o pojemności 3.2 litra legitymujący się mocą 260 KM generuje obłędny dźwięk. Napęd 4×4, pomimo dużej wagi samochodu, trzyma Alfę w ryzach nawet na ostrych zakrętach. Wspaniały, ale zarazem bardzo niedoceniany samochód.

Alfa_Romeo-Brera_2005_800x600_wallpaper_27

Nowe modele Ferrari są naszpikowane elektroniką i jak dla mnie, zbytnio „cyfrowe”. Dlatego moim ulubionym rumakiem jest model 575M Maranello produkowany w latach 2002-2006. To czerwone GranTurismo jest kwintesencją włoskiej marki. Pięcioramienne felgi, cztery okrągłe światła z tyłu, wolnossący motor umieszczony z przodu – tak jak za życia życzył sobie sam Enzo Ferrari. Długa maska i krótki tył w połączeniu pięknymi, aczkolwiek prostymi liniami nadwozia tworzy klasyczną kompozycje, która pomimo biegu lat nie starzeje się. Ostatnie tak piękne Ferrari i jedyne, które w takim stopniu mnie oczarowało.

Ferrari-575M_Maranello_2002_800x600_wallpaper_08

Supersamochód idealny = Pagani Huayra. Kiedyś to miejsce zajmowała Zonda, lecz nowe dzieło Paganiego jest doskonalsze i nieskazitelnie piękne. Inaczej niż w przypadku Ferrari, gdzie 599 GTB ani F12 Berlinetta nie zdobyło mojego serca w takim stopniu jak ich poprzednik. Silnik dostarczany przez speców z AMG (6.0 litra, V12 o mocy 730 KM), niestety turbodoładowany, dotrzymuje kroku większemu motorowi Zondy, pod względem płynności przekazywania mocy oraz brzmienia. Rok trwało dopracowanie samego materiału do obszycia foteli, gdyż argentyński wizjoner zażyczył sobie skóry bardzo miękkiej, na wzór używanej do produkcji ekskluzywnych damskich torebek – to doskonale opisuje jak bardzo dopracowany jest nowy model. Brytyjski magazyn Autocar okrzyknął Hyayrę najlepszym supersamochodem w historii. Nie mam wątpliwości – nowe Pagani jest idealne.

Pagani-Huayra_2012_800x600_wallpaper_05

Niemniej jednak marzę o tym aby moje marzenie się spełniło i zmaterializowało w postaci tych trzech znakomitych samochodów stojących w moim garażu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.